Po uroczym dniu spedzonym z pijanym stuardesem samolot w koncu wyladowal w Ghanie. Lotnisko w Akkrze nie nalezy do cudow swiatowej architektury, ale oferuje wszystko, czego mozna oczekiwac od dobrze zarzadzanej jednostki portu lotniczego: uzbrojonych w karabiny maszynowe szeroko usmiechnietych zolnierzy o trzarzach dziecka; ponurych urzednikow mowiacych tak cicho, zeby nie dalo sie ich uslyszec; no i oczywiscie pozostalych podrozncych zaciekle rywalizujacych o bagaz. Nie zawsze swoj.
Jak narazie, tylko jedna rzecz powaznie zaskakuje w Ghanie. Mianowicie ceny. Nawet biorac pod uwage powszechnie obowiazuja podatek od bycia bialym, ceny wydaja sie byc nieadekwatne do afrykanskiego kraju. Jesli panstwo jest biedne, to ceny powinni byc chyba nizsze niz w panstwie bogatym? W Ghanie ta teoria jak widac nie do konca sie sprawdza. Pytanie, w jaki sposob afrykanczycy radza sobie z tym problemem? Moze jesli ludzie sa naprawde biedny ceny nie maja dla nich wiekszego znaczenia. Przeciez i tak na nic ich nie stac.


2 comments:
No to ciekawy jestem co dalej bedzie.
Czekamy na wiecej :-)
Post a Comment