Osobiście mam wrażenie, że za każdym razem jak jadę do pracy, w autobusie jest więcej ludzi. Po tym jak w zeszłym tygodniu stwierdziłem, że więcej na pewno już się nie zmieści. W tym tygodniu już tak kategorycznych sądów nie wydaję. Boję się tylko co będzie za miesiąc, dwa, jeżeli tendencja się utrzyma.
Ha, ale być w autobusie i brać udział nawet w największym ścisku, to i wielkie szczęście. Najpierw bowiem trzeba się do niego dostać. Teoretycznie każdy pasażer powinien wejść do autobusu przednimi drzwiami tak, aby mógł zapłacić kierowcy za przejazd. Gdy robi się tłoczno, kierowca już nawet tych przednich drzwi nie otwiera, a wpuszcza tylko tylnymi, które powinny teoretycznie służą za wyjście. I wtedy pojawia się problem. Kiedyś myślałem, że jest to wyłącznie polska specyfika, ale teraz wiem, że zasada "najpierw wchodzimy, potem wychodzimy" może wykształcić się w każdym społeczeństwie niezależnie. I tak właśnie jest w Chinach. Żeby zająć jak najlepsze miejsce, trzeba być nie tylko twardszym niż inni pasażerowie, ale także od nich szybszym. Więc wygląda to mniej więcej tak. Autobus dojeżdża do przystanku. Kierowca otwierają tylne drzwi. Stłoczeni pasażerowie siłą odśrodkową wypychani są na zewnątrz, ale z przeciwnej strony działa już na nich nowa siła - przyszłych pasażerów z przystanku. W zależności od proporcji, jeżeli większą siłę stanowią osoby z wewnątrz, wtedy to oni jako pierwsi opuszczają pojazd. Jeżeli jest inaczej, pasażerowie muszą zaczekać, aż dominująca siła z przystanku zajmie swoje miejsce i dopiero wtedy mogą opuścić autobus.
Zaskakujące jest jeszcze jedno. Nawet w momentach gdy autobus jest prawie pusty, a na przystanku znajduję się tylko mała grupa przyszłych pasażerów, to i tak dochodzi do przepychanek. Nie wiem czy jest to tylko trening przed godzinami szczytu, czy rodzaj instynktu warunkowego, ale jest on obecny zawsze.
Z uwagi na powyższe, co rozsądniejsi przyszli pasażerowie często zamiast rozpoczynać jazdę na pierwszym przystanku na trasie, wsiadają na do autobusu jeszcze wcześniej (na ostatnich przystankach na trasie w przeciwnym kierunku). I w ten oto sposób, zanim jeszcze autobus rozpocznie nową trasę jest już pełen pasażerów, a historia zaczyna się od nowa.

1 comment:
hejka, fajnie się czyta to co piszesz. powodzenia!
Post a Comment