Pasy są bowiem jedynie ozdobą, detalem wypełniającym pustkę na skrzyżowania lub przykładem fantazji, powstałym po ekipie remontowej. Nie powinno się wiec nigdy oczekiwać podczas ich używania, iż nadjeżdżający samochód zwolni, a tym bardziej, ze się zatrzyma. Należy natomiast jak najszybciej usunąć mu się mu z drogi i czekać, aż na jezdni pojawi się odpowiednia ilość miejsca i czasu, aby dobiec do polowy, lub co w przypadku bardziej sprawnych, na druga stronę ulicy.
Podobnie sprawa ma się ze światłami. To ze ma się zielone wcale nie oznacza, ze z boku nie wyjedzie samochód, którego oczywiście należy przepuścić. Istnieje bowiem tylko jedna zasada podczas przechodzenia przez jezdnie. Będąc pieszym nie ma się żadnych praw.
Oczywiście zaradny cudzoziemiec zawsze da sobie rade. Najczęściej wykorzystywana metoda to "za Chińczykiem". Wystarczy dochodząc do skrzyżowania, odnaleźć wzrokiem rozsądnie wyglądającego tubylca. Następnie należy porównać jego kierunek i zwrot z współrzędnymi własnej destynacji, po czym skryć za nim tak, aby nadjeżdżające samochody miały głównym kontakt z nim, nie z nasza osoba. Jednym słowem od zewnętrznej. W ten sposób można bezpiecznie przejść niejedna ulice i rondo. A jeżeli napotkany tubylec jest w dodatku wysoki (co wcale nie zdarza się tak rzadko), takie przechodzenie nie musi skutkować urazem psychicznym.

2 comments:
Podoba mi się twój styl, a tego co nam zrelacjonujesz jeszcze bardziej.
Go on !
Innymi słowy prawo dżungli ;) Samochód jest mocniejszy od człowieka więc ma prawo jechać i rozjeżdżać a pieszy musi mu się usunąć ;)
Post a Comment