Iranskie drogi

Dużo się mówi na temat Iranu w kontekście światowej motoryzacji. Jego nieskromne zasoby ropy naftowej pozwoliłyby niejednemu krajowi zrealizować swoje nieczyste fantazje i konfiguracje. Jak by tego było mało, kraj obfituje również w niemałe zasoby gazu ziemnego, który stanie się pewnie ulubionym paliwem kopalnym po wyczerpaniu się ukochanej ropy.
Dużo mniej natomiast mówi się o samej irańskiej motoryzacji. Albo o motoryzacji w Iranie. To międzynarodowe milczenie jest bardzo dla samych Persów krzywdzące, gdyż są przynajmniej dwie ciekawe rzeczy, o których można by dyskutować. Pierwsza to statystyki wypadków drogowych, z których wynika, iż kraj kojarzony z terroryzmem i zabijaniem innowierców, realizuje się w krzywdzeniu swych obywateli w zupełnie inny sposób. 30 000 śmiertelnych wypadków na rok - to nawet jak na polskie standardy sporo . Druga rzecz to logiczny (czy jak chce lonely planet - ironiczny) fakt, iż prezydent tego pogrążonego w mototyzacyjnym haosie kraju, nie kto inny niż jego wysokość Mahmoud Ahmadinejad znany także pod pseudonimem gwałciciela owiec, posiada doktorat z zarządzania ruchem drogowym. Szerokiej drogi.



No comments: