Nie będzie to jednak historia długa. Kanaryjscy nacjonaliści słyną bowiem nie tylko ze swych nieracjonalnych poglądów, ale i z mikroskopijnej populacji (nie da się ukryć, że jedno jest bezpośrednim wynikiem drugiego). Co ciekawe, ta mała grupa w dużym stopniu opanowała przemysł graficiarski na wyspie. Podczas spaceru po starym mieście, sporo można poczytać o wolności i niezależności od Hiszpanii. O prawie do samostanowienia. I wszystkich tych rzeczach, o których uwielbiają rozmawiać prawdziwi patrioci.
Najbardziej mnie ciekawi, jak powyższa grupa radzi sobie z pewnym logicznym problemem wynikającym z ich własnej historii. Wszyscy rdzenni mieszkańcy wyspy zostali bowiem wymordowani lub wywiezieni przez Hiszpanów do Ameryki Południowej. Z uwagi na to, nie można nawet nazywać tego kanaryjskim nacjonalizmem, bo wszyscy mieszkańcy wysp są w rzeczywistości Hiszpanami.
Dzieło niestrudzonego nacjonalisty..
..i jego siedziba.
Z uwagi na coraz większą konkurencję (choćby tu czy tu) "Czarnej Sile" nie pozostaje nic innego, jak zradykalizować się w swych poglądach.

2 comments:
zmalaly odwiedziny bo nic nie piszesz. proste.
Ja wiem, Andrew, że zgodnie z Twoimi zainteresowaniami (literatura, katastrofy, zło) musisz nam tu pisać o NIESAMOWITYCH rzeczach, które przeczytałeś na spacerze. Ale nas prostaczków interesują bardziej przyziemne sprawy. Życie, praca, zabawa... Czy to jest tak, że masz traumę po pobycie w Chinach, gdzie wykończyła cię poobiednia siesta i ta ilość jedzenia, którą pochłanialiście z kolegami i koleżankami i teraz jesteś żądny wrażeń? :]
pozdrawiam, pisz pisz i obrazki dawaj.
Post a Comment