Sjesta

W ramach oryginalnych spostrzeżeń, należałoby wspomnieć o sjeście, do której Teneryfianie są bardzo przywiązani. Zawsze mi się wydawało, że sjesta, to chwila wytchnienia od pracy, w najgorętszym okresie dnia. Dwie godziny, podczas których wymęczony organizm ma szanse się zregenerować. Czysto fizjologiczna potrzeba, bez której mieszkańcy ciepłych krajów, nie mogą się obejść.

W Santa Cruz działa to trochę inaczej. Po pierwsze, z względu na porę roku, gorąco nie jest wcale. Po drugie, sjesta nie ma określonej długości. Z reguły więc trwa najdłużej, jak to możliwe. Po trzecie, nie do końca wiadomo kiedy ona właściwie występuje. Może nas zaskoczyć w porze obiadowej. Przed i po południu. O każdej porze dnia i nocy.

Z uwagi na powyższe, funkcjonowanie w świecie bezrobotnego może okazać się bardzo utrudnione. Przykładowy szukający pracy, chcący udać się do urzędu, musi pamiętać, że jest on otwarty tylko rano. Po dwunastej nie uda mu się już nic załatwić. W urzędzie panować będzie bowiem sjesta. Do następnego dnia rano.

Trochę inaczej rzecz ma się z biznesem prywatnym. Inny. Przykładowy szukający obuwia osobnik, nie ma co liczyć na zaspokojenie swych kapitalistycznych potrzeb z samego rana. Może uda mu się coś zakupić w porze lunchu. Może trochę później. Pod jednym oczywiście warunkiem. Że w tym czasie w sklepie nie będzie panować sjesta.

Przyjezdnego z odległej krainy, nie dziwi fakt występowania sjesty. Co go jednak niepokoi, to nieodparte wrażenie, iż nikt nad nią w pełni nie panuje. Najlepszym przykładem są niektóre biura pracy tymczasowej. Można by oczekiwać, że z uwagi na światowy kryzys finansowy, ich drzwi nie zamykają się nigdy i wcale. Teneryfiańska praktyka po raz kolejny jednak dowodzi, że ma mało wspólnego z teorią. Nawet z tą najbardziej logiczną.

Kolejny bezrobotny bezskutecznie szturmujący oddział pracy tymczasowej.

No comments: