port w Huangdao

Dziś coś dla fanów logistyki. Wizyta w Huangdao (będącego częścią aglomeracji Qingdao) zawsze dostarcza niezapomnianych wrażeń. Lokalne władze twierdzą, że jest on drugim, po Szanghaju, największym portem w Chinach. Trochę się to gryzie z oficjalną linią partii, bo zarówno Hong Kong, jak i Taipei, z jednej strony są większe niż Qingdao, a z drugiej, powinny być postrzegane przez komunistycznych oficjeli jako miasta chińskie. Tak więc, aby nie narazić się partii, ale także podciągnąć lekko statystyki, władze miasta dodają określenie "mainland", czyli kontynentalny. I tak jeśli chodzi o Chiny kontynentalne, to Qingdao jest drugie.

Przy okazji przypomniała mi się historia mapy, stworzonej przez zachodnich kartografów, której głównym celem było nienarażenie się żadnej ze stron konfliktu Chińsko-Tajwańskiego. I tak, po jednej stronie znalazły się Chiny, a po drugiej Tajwan. Oczywiste było, że strona Chińska nigdy nie zaakceptuje niepodległego Tajwanu, dlatego postanowiono przedstawić należącą do ChRL wyspę Hajnan również jako osobny twór. Dzięki temu Tajwańczycy mogli poczuć kartograficzną niezależność od Chin. A Chiny, że składają się z trzech części: Chin kontynentalnych, oraz wysp Tajwan i Hajnan. W przeciwieństwie do Tajwanu nikt na świecie nie zaprzeczy, że Hajnan należy do Chin. Przy takiej prezentacji jego status jest jednak równy statusowi Tajwanu. A w związku z tym, można stwierdzić, że Tajwan należy Chin. Tak samo jak Hajnan.

A wracając do portu, to najbardziej mi się podobało, że wszędzie mogłem sobie wchodzić i robić zdjęcia. Magia białej twarzy i wielkiego nosa wciąż działa. Do portu pojechaliśmy głównie po to, żeby przeładować toksyny z większego do mniejszego kontenera. Zaskoczyła mnie przede wszystkim beztroską z jaką pracownicy obchodzili się, bądź co bądź, z niebezpiecznym towarem. Np pan kierowca podjeżdzjąc do rampy, robił to za każdym razem zdecydowanie za szybko i ostatecznie nie zdążył wychamować. Fakt ten, nie wzbudził jednak grymasu na jego twarzy. Wręcz przeciwnie. Cieszył się jak dziecko, że udało mu się wnieść odrobinę radości do życia współpracowników.

Ale poza tym nie znajduję więcej negatywnych przykładów. Ogólnie port robi wielkie wrażenie, a pracownicy zaskakują swoim profesjonalizmem. Jeżeli doda się do tego, że znajduje się on w kraju trzeciego świata, można tylko pozazdrościć. Szukałem polskich miast na liście największych portów i nie udało mi się nic znaleźć. Przez największy polski port, Gdynię, przechodzi 300,000 (TEU) kontenerów rocznie. Przez samo Qingdao 9 milionów. Dystans jest porażający.

Wjazd do jednego ze składów:


Pojazd do przeładunku kontenerów (moje słownictwo branżowe jest tragiczne)


No i najpiękniejsze. Kontenery:


Mam jeszcze videa, ale coś mi nie działają.

5 comments:

Unknown said...

Jakby dało się dorobić okna tym kolorowym kontenerom to można by je pomylić z osiedlem mieszkaniowym ;) W którym jak zwykle deweloper zapomniał posadzić zieleń i plac zabaw dla najmłodszych! ;)

Wanda Rutkiewicz said...
This comment has been removed by the author.
Wanda Rutkiewicz said...

magia białej twarzy, hehe.
kontenery w rzeczy samej fascynujące, ale, ale...
piszesz o Żółtych Braciach z sympatią i pewnym dystansem (białej twarzy), ale to są takie powierzchowne obserwacje. Powiedziałabym taki świeży zachwyt nad odmiennością i szukanie podobieństw.

Ale mnie oprócz tego co piszesz (bo to oczywiście jest ciekawe i są obrazki huhuhu) interesuje czy udało ci się już zglębić różnice pomiędzy promowanym i prawdziwym obrazem życia Chińczyków?

Jeżeli nie możesz o tym pisać, ale wiesz o co chodzi - mrugnij dwa razy.

doman said...

tak, jak na razie newsy tego bloga to, a) chinczycy jedza ryz b) graja w ping ponga c) spia. Ale przeciez wlasnie z takich nowinek znamy autora i dlatego tak chetnie odwiedzamy yellow power :)

Żółta Siła said...

Droga Wando, obawiam się, że to, o czym piszesz, nierozerwalnie wiąże się z pozycją "białej twarzy". Nie ma się co oszukiwać. Dystans i powierzchowność jest niejako wpisana w tego typu obserwacje-relacje. Poza tym, nigdy nie miałem ambicji odkrywania "prawdziwego" Chińczyka. Nawet jeżeli założymy, że byłoby to możliwe, to nie jest to główny przedmiot moich zainteresowań. Poza tym, czasu mało.

Ale spoko. Sugestię złapałem. Postaram się być bardziej odkrywczy. Mam tylko nadzieję, że nie wymagasz ode mnie zbyt wiele :)

ps: Doman, z roku na rok stajesz się nie tylko starszy, ale i bardziej zgorzkniały. Zaczynam się poważnie o Ciebie martwić.