playa de Qingdao

Dzisiaj będzie bardzo fotograficznie. Wybrałem się w weekend na qingdaowską plażę, bo od dawna słyszałem, że najpiękniejsza w całych Chinach. Z uwagi na światowy kryzys finansowy, nie będzie mi niestety dane poznać innych. Postanowiłem więc uwierzyć na słowo.

Na plaży o tej porze roku można spotkać dwie kategorie ludzi. Morsów i nowożeńców. Ci pierwsi upodobali sobie najbardziej ucywilizowany kawałek plaży, gdzie poza rytualnym wskakiwaniem do lodowatej wody, mogą również trochę poćwiczyć, a następnie odpocząć w zaciszu drewnianego pomostu. Jak jednak widać na załączonej fotografii, niektórzy wolą patrzeć, niż samemu podejmować wyzwania.



Są też nowożeńcy. Pseudokultura władająca dzikim i skalistym nabrzeżem prowincji. W miesiącach letnich przybierająca rozmiar plagi. Odpornej na brak miejsc do fotografowania i niekorzystne warunki atmosferyczne.



Zaciekłość i upór nowożeńców budzi podziw, ale i strach wśród okolicznych mieszkańców. Niejednokrotnie słyszałem, jak matka ostrzega własne dziecko, przed przesadnym bliżaniem się do nowożeńca. Słyszałem także tragiczne historie. O wejściu w kadr i o braku baterii.



Na szczęście, nawet najtwardszy orzech, zostaje w końcu nadgryziony. Jest także pora, kiedy najbardziej zawzięty nowożeniec, musi ostatecznie ustąpić. Noc, bo o niej mowa, jest jedynym pogromcą nowożeńca. Brak światła. Tak niezbędnego do jego nadbrzeżnej egzystencji, oznacza jedno. Nowożeniec musi skapitulować. Oczywiście wróci. Już następnego dnia. I to z samego rana. Do tego czasu jednak, okoliczni mieszkańcy i turyści mogą odetchnąć z ulgą.

1 comment:

Unknown said...

Ale pogoda nie dopisuje ;)