Slow motion

Po kilkunastu latach fascynacji. W tym miesiacach, z przerwami, naocznych obserwacji. W koncu odkrylem zagadke Indonezji. Zrozumialem moje wewnetrzne ciagnienie ku temu krajowi. I ciagniecie innych, ktorych wciaz przybywa.

To nie piekne plaze, zabytki azjatyckich kultur i ogolnie panujaca taniosc przyciaga miliony zagranicznych turystow. Wszyscy oni postanawiaja przyjechac tutaj w zupelnie innym celu. Choc beda sie zarzekac i zaklinac, ze jest inaczej. Prawda jest jedna. Nastepnym razem przyjada rowniez po to, zeby podgladac.

Nie chodzi jednak o podgladanie erotyczne. Banalna zwierzeca pornografie. Perwersja zagranicznego pogladacza idzie o pare krokow dalej. On patrzy jak Indonezyjczyk pracuje.

A wiedzac juz cos na temat samego pogladania. Chocby inspirujawszy sie slowami bejsbolowego poety - patrzac mozna zaobserowac wiele - doswiadczony turysta wie, ze nie chodzi o wyrokowywanie i doszukiwanie sie przyczyn. Wazne jest tylko Jak.

Przede wszystkim Indonezyjczyk sie nie spieszy. Pracuje powoli. Z przerwami. Wytrwale realizuje swe cele. Te wspaniale, tak zadko spotykane dzis cechy, pozwalaja przemilej ludnosci osiagac fenomenalne rezultaty:
  • 2 oszlifowane i polakierowane (pierwsza warstwa) krzesla ogrodowe przez czteroosobowa ekipe tubylcow w czasie nie krotszym jak 3 godziny;
  • 2 ryzowe posilki w pustej restauracji obslugiwanej przez dwie mlode, pelnosprawne kelnerki w zaledwie jedna godzine;
  • instalacja wenflonu i podanie kroplowki pacjentowi w szpitalu (przy zalozeniu, ze wszystkie przybory medyczne zostaly juz wczesniej przygotowne) od 15 do 20 minut;
  • I tak dalej. I tak dalej.
Indonezyjczycy po raz kolejny rzucaja swiatu wyzwanie. W ogolno panujacym trendzie wielozadaniowosci (multitasking) promuja swoja odmiane jednokrotnego zajecia (single tasking).

No comments: