Pierwszy. Polska w ogóle się nie liczy na arenie międzynarodowej. Nikt nawet nie zwrócił uwagi, gdzie całe zamieszanie miało miejsce i czego dotyczyło.
Drugi. To za sprawą genialnego zmysłu politycznego prezydenta Kaczyńskiego Polska po raz kolejny uniknęła światowego skandalu. Pan Prezydent niczym najlepszy aktor potrafił zagrać swoją rolę i zmylić całą światową opinię publiczną. Potrafił udać, że to z powodu Lecha Wałęsy nie było go w Gdańsku. Że niby go nie lubi i niby nie może patrzeć jak były Prezydent otrzymuje gratulacje z całego świata. A on nie. Mimo swoich nieporównywalnie większych zasług dla ludzkości. Jednym słowem, że bardzo zręcznie nie uczestniczył w konferencji i nie musiał się spotykać z Dalaj Lamą. Mógł za to pojechać w tym czasie do Azji i tam robić swoją wielką politykę.
Prezydent Lech Kaczyński (po lewej).
Prezydent Lech Kaczyński w Mongolii. Już wie, że ta wizyta przejdzie do historii.

Jakby Sarkozy choć raz wziął przykład z naszego Męża Stanu, nie miałby teraz takich problemów. Chińczycy odgrażają się, że przestaną w końcu kupować francuskie produkty i anulują kontrakty z francuskimi firmami. Jak na przykład z AirBusem, który ma dostarczyć chińskim liniom lotniczym swoje najnowsze A380. A jeśli to nie poskutkuje i ktoś jeszcze z Europy odważy się spotkać z Dalaj Lamą, to w ogóle z Unią przestaną handlować.
Trochę te pogróżki brzmią śmiesznie i niepoważnie. Francuzi (nie mówiąc już o Unii) prowadzą tutaj ogromne interesy i najwięcej stracili by na tym sami Chińczycy. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek chciał rzeczywiście zrezygnować z zakupu francuskiego wina czy szampana, które są tutaj wyznacznikiem prestiżu i sukcesu.
Tak więc, skończy się pewnie na kilku "spontanicznych" protestach pod Bogu ducha winnym Carrefourem, który poza tym, że oferuje najtańsze produkty w mieście, ma jeszcze jedną zaletę. Brzmi bardzo francusko.
I jeszcze krótki link do China Daily, która ze stłumionym zapałem opisuje rewelacje na temat Sarkozego.

No comments:
Post a Comment