Samochodowo

Mimo wrażenia, że samochody są wszędzie. W Chinach, jak na razie, posiada je jedynie 3% mieszkańców. Aż strach pomyśleć co będzie, jeśli sprawdzą się prognozy i w 2050 ponad miliard Chińczyków posiądzie własne cztery kółka. Oczywiście, największy wzrost spodziewany jest na prowincji, bo tam nasycenie jest najmniejsze. Ale i tak można być pewnym, że obecnie zatłoczone miasta na wybrzeżu, jeszcze bardziej się zakorkują.

Chińczycy, jakby na przekór moim przewidywaniom, uwielbiają duże samochody. Mój błąd polegał na tym, że po raz kolejny ich nie doceniłem. Spodziewałem się bowiem, że jeśli w kraju jest bardzo dużo ludzi, stosunkowo mało miejsca w przeliczeniu na mieszkańca oraz iż ten mieszkaniec jest stosunkowo biedny, to będzie bardziej skłonny kupić samochód mały. Tak jak ma to miejsce w Indiach, gdzie auta wielkości motoru robią zawrotną karierę.

Chińczyk natomiast, po raz kolejny udowodnił, że jest bardziej podobny do Amerykanina niż do któregokolwiek ze swoich sąsiadów. Tak więc samochód przede wszystkim musi być duży. Nie widziałem jak dotąd niczego co przypominało by cinquecento czy inne małe auta jeżdżące po Europie. Coraz więcej natomiast pojawia się wszelkiego rodzaju SUV'ów, VAN'ów i pick-upów, czyli półciężarówek, spalających po kilkanaście litrów benzyny (na 100km).

Jest jeszcze jedna cecha odróżniająca Chińskiego kierowcę. W przeciwieństwie do Polaka czy innego Europejczyka, prowadzi on swoje auto bardzo powoli. Jest to pewnego rodzaju wymóg otoczenia, w którym przystało mu jeździć. W Chinach bowiem, przepisy interpretowane są bardzo subiektywnie (na drodze jednokierunkowej na przykład, lewy skrajny pas zarezerwowany jest dla ruchu w przeciwnym kierunku). I przy zastosowaniu większej prędkości, taka jazda mogła by się źle skończyć.

Dzisiaj niestety bez zdjęć. Znalazłem za to bardzo przyjemny raport Ekonomista o tendencjach w przemyśle motoryzacyjnym w krajach rozwijających się. A dokładniej w BRIC'ach (Brazylii, Rosji, Indiach i Chinach).

1 comment:

Wanda Rutkiewicz said...

O! Proszę, bardzo interesujący post.
Szczerze mówiąc też się zastanawiam jak to będzie w Chinach za, powiedzmy 10 lat. Ciekawe spostrzeżenie z tą bliskością Chińczyków do Amerykanów.
No i filmik fajny...:D strach się bać.